
Odcinek 3
Członkowie ekspedycji jak zawsze w szyku przekroczyli portal.
Wpierw uzbrojeni Cherubini zabezpieczyli teren wokół wejścia, potem dopiero ruszyli cywile.
Znaleźli się wewnątrz tętniącego bujnym
i zróżnicowanym życiem ekosystemu. Wśród zieleni liści, porastających drzewa, pnącza, oraz krzewy mieniły
się rozmaitymi barwami: żółcią, różem, fioletem, błękitem kwiaty.
Nie brakowało też owoców: soczystych cytrusów. Pomarańczy, cytryn, grejpfrutów. Nieco dalej na palmach wisiały wielkie brązowe orzechy kokosowe. Spotkać można też było granaty, jabłka, grusze, śliwy, wiśnie, czereśnie.
Ruszyli naprzód. Wpierw żołnierze, z bronią,
się rozmaitymi barwami: żółcią, różem, fioletem, błękitem kwiaty.
Nie brakowało też owoców: soczystych cytrusów. Pomarańczy, cytryn, grejpfrutów. Nieco dalej na palmach wisiały wielkie brązowe orzechy kokosowe. Spotkać można też było granaty, jabłka, grusze, śliwy, wiśnie, czereśnie.
Ruszyli naprzód. Wpierw żołnierze, z bronią,
potem naukowcy ze skanerami. Szli wąską ścieżką pośród traw i rozwieszonych na pniach drzew lian. Nie wiedzieli skąd wzięła się ta wąska drożynka. Nie była raczej dziełem żadnych inteligentnych form życia. An’hariel nie potrafili stwierdzić kto ją wydeptał. Wśród krzaków natrafiali na stare, zarośnięte pnączami i mchem urządzenia. Przekaźniki, stacje badawcze, monitoring. Wszystko to w tej samej technologii,
jaką u zarania dziejów, przybierając postać jednego z nich podarował an’hariel Stwórca.
- Zadziwiające – powiedział Lewiataniel – wszystko
- Zadziwiające – powiedział Lewiataniel – wszystko
co tu widzimy: drzewa, krzewy, trawy, ptaki, ma swoje odpowiedniki genetyczne wśród istot żywych na całej planecie! Takie zróżnicowanie cech tych samych genetycznie organizmów w warunkach naturalnych mogłoby nastąpić jedynie w skutek długotrwałej ewolucji, wynikającej
z różnorodności warunków klimatycznych w różnych strefach tej planety.